Piaszczyński Michał 1a

Nazwisko rodowe Piaszczyński, Michał
Gramps ID I0021
Płeć mężczyzna
Wiek przy zgonie 55 lat, 1 miesiąc, 17 dni

Zdarzenia

Zdarzenie Data Miejsce Opis Notatki Źródła
Narodziny 1885-11-01 Łomżyca Obecnie; Łomża ul. Wesoła78
Notatka zdarzenia

Akt nr 359 Łomżyca

Działo się w mieście Łomża dnia 23 października ( 4 listopada) 1885 roku o godzinie 3 po południu. Stawił się Ferdynand Piasciński gospodarz w Łomżycy zamieszkały 42 lat mający w obecności Jana Śmiarowskiego 52 lat i Karola Szumowskiego 53 lat mającego obaj gospodarzy w Łomżycy zamieszkałych i okazali nam dziecię płci męskiej oświadczając, iż urodziło się ono w Łomżycy 20 października ( 1 listopada ) bieżącego roku w południe z prawowitej małżonki jego Anny z domu Ziętara 35 lat mającej. Dziecięciu temu na chrzcie świętym dziś przed księdzem Wiliamowiczem odprawionym dano imię Michał, a rodzicam chrzestnymi jego byli Jan Śmiarowski i Rozalia Cychoł.
Akt ten okazującym okazującym i świadkom przeczytany - przez Nas i Świadków podpisany został.

 
Zgon 1940-12-18 Sachsenhausen niemiecki obóz koncentracyjny
Notatka zdarzenia

Nr obozowy: 23601
DANE OSOBOWE
nazwisko Piaszczyński
imię Michał
nazwisko ojca Piaszczyński, imie ojca Ferdynand, imie matki Anna, nazwisko panieńskie matki Zientara
data urodzenia 1885-11-01
miejsce urodzenia Łomża
miejsce urodzenia (województwo) białostockie
miejsce urodzenia (państwo) Polska
miejsce zamieszkania przed wojną Łomża
miejsce zamieszkania przed wojną (województwo) białostockie
miejsce zamieszkania przed wojną (państwo) Polska
wykształcenie wyższe
szkoła/uczelnia Rzymskokatolicka Akdemia Duchowna
siedziba szkoły/uczelni Petersburg, Fryburg
lata nauki 1908-14, tytuł naukowy doktor, zawód ksiądz
zakład pracy przed wojną Wyższe Seminarium Duchowne i Gimnazjum P. Skargi
siedziba zakładu pracy Łomża
siedziba zakładu pracy (województwo) białostockie
siedziba zakładu pracy (państwo) Polska

uwięziony zginął
rodzaj uwięzienia obóz koncentracyjny
miejsce osadzenia KL Sachsenhausen (Oranienburg)
data osadzenia 1940-05-03, data śmierci 1940-12-18
miejsce końca KL Sachsenhausen, rodzaj uwięzienia obóz przesiedleńczy
miejsce osadzenia Obóz Przejściowy w Działdowie - Durchgangslager Soldau
data osadzenia 1940-04-13 data zwolnienia 1940-05-02
miejsce końca KL Sachsenhausen, rodzaj uwięzienia więzienie
miejsce zamieszkania przed zatrzymaniem Sejny
miejsce pracy przed zatrzymaniem Gimnazjum im. św. Kazimierza w Sejnach, dyrektor gimnazjum
miejsce zatrzymania Sejny, data zatrzymania 1940-04-07, miejsce osadzenia Więzienie w Suwałkach
data osadzenia 1940-04-07, data zwolnienia 1940-04-12
Informacje dodatkowe Przebywający w tym samym bloku obozowym, nieżyjący już obecnie kapłani twierdzili, że ks. Michał Piaszczyński, emanujący głęboką wiarą, zaznaczył się w życiu obozowym jako duchowy przewodnik więźniów - wszystkich pocieszał, wieczorem odmawiał z nimi modlitwy i wygłaszał krótkie konferencje ascetyczne. Ks. Michał Piaszczyński zmarł w obozie w Sachsenhausen (Oranienburg) 18 grudnia 1940 r. na skutek fizycznego wycieńczenia i chorób.

 
Aresztowanie 1940 Sejny  
Notatka zdarzenia

Wielce prawdopodobny przebieg aresztowania ks. Michała.
Poniższy tekst jest na podstawie opisu podobnych aresztowań w Suwałkach.

Aleksander Omilianowicz *1
Mafia
strona 144.

*
Nadszedł kwiecień 1940 roku. Wielkie plakaty rozlepione na murach domów Suwałk i w gminach informowały, że jest to miesiąc szczególnej wagi, bo poświęcony obchodom urodzin „wielkiego wodza”.
Tymczasem na świecie narastały brzemienne w skutkach wydarzenia. 2 kwietnia Hitler zatwierdził datę agresji na Danię i Norwegię, czyli plan „Wasserübung”. 2 kwietnia dotarł do żołnierzy polskich w Syrii rozkaz generała Sikorskiego o sformowaniu z nich Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich pod dowództwem pułkownika Kopańskiego. Kończyła się organizacja Armii Polskiej we Francji. 4 kwietnia rozpoczęła się wielka ewakuacja z Węgier czterech tysięcy żołnierzy polskich do Syrii. Z baz angielskich wypłynął na polowanie, owiany legendą, polski okręt podwodny „Orzeł”. 6 kwietnia 1940 roku, pierwszy rzut wojsk niemieckich przeznaczonych do obsadzenia Norwegii i Danii wyruszył z portów niemieckich.
Tej również nocy wyruszyły w Suwałk w kierunku Sejn, Wiżajn, Raczek i Filipowa samochody załadowane pałkarzami Selbstchutzu, żandarmerią, gestapowcami, którzy rankiem mieli rozpocząć realizację operacji „Früling”.
Niedziela 7 kwietnia była cicha i ciepła. Mieszkańcy Suwałk zdążali tłumnie do kościoła, jedynego legalnego miejsca ówczesnych spotkań Polaków. Kiedy msza główna była w toku, z kwatery Selbstchutzu, przy ulicy Kościuszki, wymaszerował uzbrojony oddział bojówkarzy i Prowadził go Edwin Terej. Z przeciwnych kierunków zbliżały się oddziały żandarmerii. Za watahą Selbstchutzu szedł chodnikiem Dylba, Macholl i grupa gestapowców. Selbstchutz oraz żandarmi otoczyli kościół kordonem i zablokowali ulice wlotowe na plac Wolności. Ludzie wychodzący z kościoła stanęli przerażeni, niektórzy cofnęli się do wnętrza. Edwin Terej, Zachm, Mucha i kilku innych pałkarzy wtargnęło do kościoła i kolbami karabinów wypędzali stamtąd ludzi. Na schodach Edwin Terej, Kizel i inni oprawcy wyciągali z tłumu znanych im Polaków, a wpisanych na „czarne listy”. Tu i ówdzie rozległ si ę płacz i krzyk kobiet. Padały uderzenia pałek i kolb. Pałkarze Tereja błyskawicznie aresztowali kilkadziesiąt osób, uformowali z nich kolumnę i pod razami pałek i kolb, z krzykiem, przekleństwami, opluwaniem ofiar popędzili do siedziby Selbstchutzu.
Tymczasem kilku osobowe grupy Selbstchutzu, wsparte żandarmerią i funkcjonariuszami gestapo, buszowały po ulicach miasta. Zatrzymywano Polaków, sprawdzano dokumenty i jeżeli tylko ktoś wydał się podejrzany – chociaż nie figurował na „czarnych listach” - był odprowadzony do aresztu. Bez przyczyny zatrzymywano niektórych przechodniów i bito po twarzy, kopano i znieważano. Grupy pałkarzy wdzierały się do domów, demolowały wnętrza mieszkań, biły kobiety i dzieci, zabierając ojców i synów.
W tym czasie podobne akcje toczyły się we wszystkich większych osadach Suwalszczyzny. Samochody przywiozły z Sejn, Wiżajn, Raczek i innych miejscowości aresztowanych nauczycieli, byłych pracowników polskiej administracji, księży lub ludzi nigdy z żadnym ruchem politycznym nie związanych, a uznanych przez mafię za patriotów i wrogów Trzeciej Rzeszy.
Do wieczora aresztowano w Suwałkach wszystkich profesorów gimnazjów żeńskiego i męskiego, w tym wieloletniego, zasłużonego dyrektora i wychowawcę młodzieży – Wincentego Burakiewicza oraz profesorów: Janinę Paszkiewicz, Jana Kuczkowskiego, Tadeusza Murasiewicza i wielu innych. Aresztowano Edwarda Mereckiego, kierownika szkoły nr 1 i wszystkich nauczycieli. Aresztowano księdza Franciszka Malinowskiego, prefekta szkół suwalskich. Bojówkarze z Wiżajn przywieźli skatowanego księdza patriotę – Stanisława Maciątka. Z Sejn przywieziono dwudziestu nauczycieli i trzydziestu innych aresztowanych , w tym sześciu księży - patriotów, przeważnie przeważnie wykładowców tamtejszego gimnazjum biskupiego i seminarium duchownego. W Starym Folwarku aresztowano Antoniego Wandycza, kierownika szkoły w Remienkiniu, ofiarnego społecznika.
Zapełniły się areszty Selbstchutzu, cele więzienia i lochy gestapo. Dylba i Macholl zacierali ręce. Już pierwszego dnia operacja „Früling” dała nadspodziewany wynik. Większość wpisanych na „czarne listy” była aresztowana. Czas jej trwania obliczono na siedem dni. A więc aresztowania i terror trwały dalej. Do niedzieli 14 kwietnia 1940 roku plan „Früling” został wykonany z nadwyżką. Ponad 500 Polaków – patriotów znalazło się w hitlerowskich szponach, zdanych na łaskę rozwydrzonych pałkarzy z Selbstchutzu i ich wszechmocnych mocodawców. Dylba, chcąc nareszcie zaspokoić żądania zorganizowanej przez siebie mafii, wezwał Tereja, Kizela, Wundera i innych przywódców Selbstchutzu oświadczając im, że w stosunku do aresztowanych Polaków pozostawia przez tydzień wolną rękę. Niech dadzą upust nienawiści do Polaków, która nagromadziła się latami.
Na taki rozkaz mafia czekała od dawna. A więc rozpoczęły się dni terroru, bicia i masakry aresztowanych. Katownie urządzono w siedzibie Selbstchutzu przy ulicy Kościuszki. Tędy przeszli nieomal wszyscy aresztowani. Kiedy samo bicie nie wystarczało, pałkarze z Selbstchutzu wymyślali przeróżne tortury, by fizycznie i psychicznie zgnębić swoje ofiary. Przysiady, pełzanie i tarzanie się po ziemi, wynoszenie rękami kału z ubikacji. Układano aresztowanych pokotem na podwórzu i biegano po nich lub kładziono deski i jeżdżono po nich rowerami. Sędziwi ludzie, a szczególnie profesorowie szkół średnich mdleli, tracili przytomność, a wówczas wrzucano ich do piwnicy i polewano wodą. Uderzenia pałek, krzyk aresztowanych i ryki oprawców rozlegały się aż na ulicy. Dylba i gestapowcy z uznaniem przyglądali się pałkarzom Selbstchutzu.
A tymczasem w gestapo przygotowywano listy transportowe do obozów koncentracyjnych. Jako pierwszy obóz wybrano dla aresztowanych Działdowo – ówczesny Soldau. Tam dopiero miano posegregować więźniów i odesłać do dalszych miejsc kaźni. Równocześnie w gestapo prowadzono śledztwo w stosunku do najbardziej podejrzanych, a obciążonych przez mafię. Przez kilka dni katowano Janinę Paszkiewicz, wykładowczynię języka francuskiego z gimnazjum im. Brzostowskiego w Suwałkach. Ważył tu opinia Augusta Prejsa, również wykładowcy tegoż gimnazjum, a starego członka hitlerowskiej mafii, który aktualnie zwał się już Preuss. Ta bohaterska kobieta miała odwagę rzucić w twarz katującym ją oprawcom prawdę o ich kulturze, zbrodniczej idei i to, że i tak czeka ich klęska. Zamordowano ją w lochach gestapo.
Na śledztwie znalazł się ksiądz Romuald Jałbrzykowski, wielki patriota i społecznik z osady Bakałarzewo, którego płomienne kazania antyhitlerowskie i wiece przyprawiały ongiś o wściekłość Dylbę. Teraz sam go przesłuchiwał i nieludzko katował. Jałbrzykowskiego postanowiono nie zsyłać do obozu. Nocą Dylba z Terejem wywieźli go do lasu za wsią Krzywe i tam rozstrzelali.
W sobotę, 20 kwietnia 1940 roku, w dzień 51 rocznicy urodzin Hitlera, watahy Selbstchutzu i żandarmerii popędziły na stację aresztowanych. Pędzono ich w głuchym łomocie pałek i szczekania psów. Tam załadowano ofiary do bydlęcych wagonów i transport potoczył się przez Prusy Wschodnie do obozu koncentracyjnego w Działdowie. Po latach męki i niewoli, po klęsce faszyzmu, na rodzinną ziemię powróciło zaledwie kilkoro.

 

Rodzice

Relacja do osoby początkej Nazwa Relacje wewnątrz tej rodziny (jeśli nie wg narodzin)
Ojciec Piaszczyński Ferdynand [I0022]
Matka Ziętara Anna [I0023]
         Piaszczyński Michał [I0021]
    Brat (rodzony)     Piaszczyński Paweł [I0605]
    Brat (rodzony)     Piaszczyński Jan [I0608]
    Siostra (rodzona)     Piaszczyńska Katarzyna [I0625]
    Siostra (rodzona)     Piaszczyńska Weronika [I0626]
    Brat (rodzony)     Piaszczyński Edmund Leopold [I1527]
    Siostra (rodzona)     Piaszczyńska Aleksandra [I1528]
    Siostra (rodzona)     Piaszczyńska Teofila [I1560]
    Siostra (rodzona)     Piaszczyńska Marcjanna [I1561]
    Brat (rodzony)     Piaszczyński Eustachy Stanisław [I1562]

Media

Mapa rodzin

Mapa rodzin

Rodowód

  1. Piaszczyński Ferdynand [I0022]
    1. Ziętara Anna [I0023]
      1. Piaszczyńska Teofila [I1560]
      2. Piaszczyńska Marcjanna [I1561]
      3. Piaszczyńska Aleksandra [I1528]
      4. Piaszczyński Edmund Leopold [I1527]
      5. Piaszczyński Jan [I0608]
      6. Piaszczyńska Weronika [I0626]
      7. Piaszczyńska Katarzyna [I0625]
      8. Piaszczyński Eustachy Stanisław [I1562]
      9. Piaszczyński Michał
      10. Piaszczyński Paweł [I0605]

Przodkowie

Odwołania do źródeł

  1. ks. Michał Piaszczyński: Poezje [S0000]
      • Cytat:

        Kromka chleba Księdza Michała
        Do czytelników „Poezji” Bł. Księdza Michała Piaszczyńskiego
        Nie zapomnę wrażenia, jakie przeżyłem w katedrze wrocławskiej 26 stycznia 1994r.
        Na zakończenie procesu informacyjnego Sług Bożych, męczenników II wojny światowej.
        Przedstawiciele poszczególnych diecezji i wspólnot życia konsekrowanego nieśli do ołtarza w darze
        ofiarnym świece, różnej wielkości, ale ich liczba odpowiadała liczbie męczenników z diecezji czy
        wspólnoty zakonnej.
        Przedstawiciel diecezji łomżyńskiej przyniósł trzy świece, bo trzech było kandydatów
        na ołtarze z tego Kościoła lokalnego: Marianna Biernacka z Lipska nad Biebrzą i dwóch kapłanów
        – Adam Bargielski i Michał Piaszczyński. Pierwsza oddała swoje życie za życie synowej i jej
        jeszcze nienarodzonego dziecka – oddała życie za życie. Podobnie też Ksiądz Adam Bargielski
        wikariusz parafii pw. Świętej Trójcy w Myszyńcu – kapłan, któremu zawdzięczam wprowadzenie
        mnie do Kościoła przez sakrament Chrztu św. Oddał życie za życie bardzo podeszłego w latach
        i posłudze kapłańskiej swojego proboszcza, ks. kan. Klemensa Sawickiego.
        A Ksiądz Michał Piaszczyński za kogo oddał życie?